Chcę pisać…

Bardzo długo nie pisałam. Ostatni mój artykuł ukazał się 9 miesięcy temu. Dlaczego? Bo po prostu nie miałam czasu, ani siły. Dokładnie 9 miesięcy temu w moim życiu wydarzył się cud. Cud, którego nie jestem w stanie opisać! Urodziłam najpiękniejszą istotkę pod słońcem. Mój cud ma na imię Jagoda :)

Jagódka- moje szczęście

Jagódka- moje szczęście

Jagódka pochłonęła mnie całkowicie! Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wiedziałam, że się zmieni, ale że aż tak… Pierwsze dwa tygodnie były cudowne! Jagodzianka spała, jadła, robiła kupki i tak w kółko. Później zaczął się koszmar… dokładnie kiedy skończyła 14 dni. Jagoda potrafiła płakać od godziny 14 do 1-2 w nocy. Ale to nie był zwykły płacz! Jakby ją ktoś obdzierał ze skóry! Ona po prostu się darła! I tak aż skończyła 4 miesiące. Pewnie ponad połowa z Was powie, że to były kolki… otóż nie. Ale o tym, co to było napiszę oddzielny artykuł ;) Później płacz ustąpił, ale i tak Jagódka była bardzo wymagająca. To nie jest dziecko, które leży w łóżeczku i ogląda karuzelę… to nie dziecko, które leży chętnie na brzuszku i czymś się bawi. O nie… Jagoda chce być na rękach! I to prawie cały czas! Odpadały chusty, nosidełka, w których potrafiła być zaledwie 10 minut. Odetchnąć mogłam, kiedy Jagoda szła spać. Miała i w sumie do dzisiaj ma 3 drzemki. Czasowo różnie. Jest nieprzewidywalna, ale to chyba jak każde dziecko :) Ostatnia kończyła się około 17, a później zabawa na całego! Jagoda mogła nie spać do 1 w nocy! I nie pomagało nic! Później my kładliśmy się spać, bo nie mieliśmy na nic siły. W ciągu dnia, kiedy córka spała, ja zamiast odpocząć wolałam sprzątać. Oczywiście bezszelestnie, bo najmniejsze stuknięcie ją budziło. Prałam, sprzątałam, gotowałam… i tak w kółko. O pisaniu nawet wtedy nie myślałam.

Aż do dzisiaj. Bardzo długo myślałam o pisaniu, ale stwierdziłam, że chyba nie dam rady. Przecież, kiedy córka śpi ja muszę ogarnąć dom, ugotować obiad, żeby był, kiedy mąż wróci z pracy, wyprasować ubrania. Ale dzisiaj powiedziałam koniec!

Muszę zrobić coś dla siebie. Chcę się rozwijać, pisać, szukać informacji o tym co mnie interesuje. Tak więc jestem :) I mam nadzieję, że będę ;) Postaram się pisać jak tylko będę miała wolną chwilkę. Koniec wstępu. Zabieram się za pisanie czegoś konkretnego. O czym będę pisać? O czymś, co spędza mi sen z powiek…Dosłownie… czyli o śnie dziecka i o tym, jak radzić sobie z dzieckiem, które nie chce spać. Czy można mu jakoś pomóc?

Pozdrawiam Was cieplutko!

Facebooktwittergoogle_plusby feather

6 thoughts on “Chcę pisać…

  1. W pełni rozumiem – miałam tak samo z moją córką… tylko urodziła się ponad tydzień po czasie i znam z opowiadań tylko z opowiadań historie, że dziecko na początku swojeg życia dużo śpi. Po pierwszym roku z ani jedną przespaną nocą trzeba było wrócić do pracy, a moja najdroższa jest jedyną osobą na świecie, która daje mi w tak bardzo kość, jednak nie wyobrażam sobie bez niej życia <3

    • Wiem, że zabrzmi to dziwnie…ale cieszę się, że ktoś ma podobnie ;) Z tego co słyszę, w większości przypadków niemowlęta są spokojne, pięknie śpią i w ogóle na początku jest cudnie. U nas niestety tak nie było. Myślę, że w przyszłości nasze córeczki nam to wynagrodzą i nie będziemy miały z nimi problemów :) Ja na szczęście jeszcze do pracy wracać nie muszę, ale na samą myśl, że będę musiała ją z kimś zostawić strasznie się denerwuję. Jak Ty poradziłaś sobie z pierwszym rozstaniem? Jagoda jest bardzo ze mną związana i niestety z nikim nie chce zostać dłużej niż 30 minut…Jedynym wyjątkiem jest mąż, który też pracuje, więc Jagódka z nim nie zostanie. Z kim zostawiłaś swoją córkę i dlaczego? Pozdrawiam ciepło :)

      • Też mam tak, że jak słyszę, że ktoś ma high need baby to oddycham z ulgą, że nie jestem sama na świecie :p Pierwszy rok rozstania były praktycznie niemożliwe – chyba, że odciągnęłam pół litra mleka :p Jak tylko wróciłam do pracy, moja córka chyba to wyczuła i bez problemu zaczęła chodzić do żłobka, lubi też zostać z babcią, rodzicami chrzestnymi, ale nasza rozłąka nigdy nie jest długa, przyzwyczaiła się do tego bez problemu (ku mojemu zdziwieniu) i to ja bardziej świruję :p Nadal jest etap mama mama (ma 2,5 roku już!), ale smutno jej jak jest chora i nie może iść do żłobka (ja też wtedy to bardzo przeżywam). Dla dobra i dziecka i mamy trzeba przyzwyczaić się do tego, że nie jesteśmy nierozłączni, ale wszystko w swoim czasie. Będzie dobrze!

        • No właśnie… Mąż mi powtarza, że to ogólnie ja mam problem, żeby gdzieś wyjść i zostawić z kimś Jagódkę. Z drugiej strony moje dziecko na widok osoby, której długo nie widziała okropnie płacze… Dlatego strasznie się boję. Może u nas też tak będzie, że w końcu zrozumiem i ja i Jagoda, że trzeba się rozstać na krótki czas :) Córka ma 9 miesięcy więc mamy jeszcze trochę czasu, do pracy mam wrócić pod koniec października. A czy wcześniej zostawiałaś z kimś córkę i na jak długo były te pierwsze rozstania? Dzięki za podniesienie na duchu ;)

Odpowiedz na „KumateDzieciaki.plAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>