Co usłyszałam od męża…

Ostatni tydzień spędziłam z Jagódką sama. Mąż wyjechał w delegację, a my miałyśmy babski tydzień ;) Szczerze powiedziawszy, kiedy mam z córką zostać sama na kilka dni, nie czuję się zbyt dobrze. Jednak to, co usłyszałam od męża po jego powrocie zapadło w mej pamięci i pewnie długo o tym nie zapomnę…

child-337540_1280

 

Każdy dzień z Jagódką jest wyjątkowy… ale też bardzo męczący ;) Nie wiem jak inne mamy to robią, ale kiedy słyszę, że ich pociechy siedzą sobie na dywanie, bawią się klockami… a one w tym czasie gotują obiad… krew mnie zalewa! Ja gotuję, kiedy córka śpi, a niestety też nie zawsze się da… budzi ją najmniejszy szelest, czy nawet szurnięcie miotły… Kiedy Jagoda bawi się na dywanie… uwaga… ja też siedzę na dywanie i bawię się z nią ;) Dlaczego? Ponieważ nie mogę jej spuścić z oczu. Teraz kiedy raczkuje podchodzi do wszystkiego, wszędzie się wspina. Ale tak pewnie ma każda z Was. Dodatkowo Jagoda, kiedy zniknę z jej zasięgu wzroku od razu zaczyna marudzić i płacz… Oczywiście nie jest tak cały czas. Zdarzają się 10 minutowe chwile, że Jagodzianka bawi się sama :)

Nasz każdy dzień zaczynamy tak samo. Zmiana pieluszki, zabawy w łóżku, potem śniadanko, zabawa na dywanie, krótka drzemka. Później znowu zabawa, drugie śniadanko, zabawa, drzemeczka (bo jest naprawdę krótka :), obiadek, zabawa, ostatnia 3 drzemka, zabawa, i jeszcze raz zabawa, podwieczorek, zabawa, kąpiel, zabawa, no i Jagódka idzie spać jak dobrze pójdzie około 22 :) I tak praktycznie każdego dnia. Oczywiście kiedy jest ładna pogoda- czyli nie pada- idziemy na spacer. Nasze zabawy polegają na spędzaniu wspólnego czasu na dywanie, raczkowaniu, śpiewaniu, tańczeniu. Posiłki przygotowuję zazwyczaj jedną ręką, bo inaczej się nie da ;) Kiedy mąż jest w domu i wraca z pracy około 17 bardzo mi pomaga. Zajmuje się Jagódką, a ja w tym czasie ogarniam resztę, szykuję kąpiel. Jest mi dużo łatwiej. Po jego ostatniej delegacji wszystko wyglądało tak samo :) Jagodzianka szczęśliwa, że tatuś wrócił, ja najszczęśliwsza na świecie, że mogę iść sama do łazienki :) Jednak w niedzielę wieczorem usłyszałam od Bartka coś, co było dla mnie bardzo ważne… Siedzimy sobie we troje… Jagódka u niego na kolanach, ja sącząca herbatkę. Nagle B. popatrzył na mnie jakoś tak dziwnie… I słyszę: ” Nie wiem jak Ty to robisz…? Ja już nie mam siły…” Zapytałam: „Ale na co nie masz siły?” . „Na Jagodę… Bawię się z nią dosłownie chwilę i już mi się ziewa, nie mam siły… najchętniej położyłbym się spać… I wiesz co, jesteś najlepszą mamą, jaką można sobie wymarzyć! Wstajesz uśmiechnięta, mimo tego, że ponad połowę nocy nie śpisz… ogarniasz wszystko w domu… i jeszcze masz siłę się uśmiechać! Bardzo Cię kocham, wiesz?”

Wierzcie mi albo nie, ale mój mąż nie jest taki wylewny… Woli sobie żartować (nawet ze mnie) niż powiedzieć tak, coś od serca. I w sumie ma chyba troszkę racji :) Myślę, że jestem dobrą mamą! I nie tylko ja! Każda z nas jest najlepszą mamą na świecie! Robimy wszystko tak, aby naszym maleństwom było jak najlepiej. Stawiamy dobro naszych dzieci na pierwszym miejscu, prawda? To one są dla nas wszystkim, są najważniejsze! I na koniec taka oto pointa: Myślę, że w przyszłości nasze dzieci docenią to, co dla nich robiłyśmy. Chociażby w taki sposób, że na starość odwiedzą nas z potrzeby, tęsknoty, a nie z obowiązku.

Miłego popołudnia!

Facebooktwittergoogle_plusby feather

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>