Czy to na pewno kolki?

Postanowiłam napisać artykuł dotyczący kolek niemowlęcych. Dlaczego? Bo tak naprawdę to wcale nie muszą być kolki. Zanim to zrozumiałam przeszliśmy z Jagodą bardzo długą drogę….

Kiedy Jagódka skończyła 13 dni mój mąż musiał pojechać na delegację. Byłam przerażona faktem, że zostanę z Jagodą sama. To były tylko 4 dni, ale dla mnie była to wieczność. Sama jeszcze nie czułam się zbyt dobrze po porodzie, ponieważ miałam anemię. Na szczęście z pomocą i wsparciem przyjechała do mnie moja mama :) To dzięki niej mogłam się spokojnie wykąpać czy chociażby coś zjeść. Wcześniej, kiedy byłam sama z maleńką Jagódką nie potrafiłam myśleć o sobie. Cały czas byłam przy mojej córeczce. Może to dziwne, ale Jagoda jako noworodek wcale dużo nie spała. Kiedy inne noworodki śpią, jedzą, robią kupkę moja córka wolała być noszona… inaczej płacz.

Drugi dzień delegacji Bartka…dzień jak każdy inny od 14 dni. Do czasu… Około godziny 22 zaczął się koszmar. Jagoda tak płakała, że nie potrafiłam jej uspokoić! Płacz to mało powiedziane…Ona się darła  wniebogłosy! Nie chciała spać, nie chciała jeść, nie chciała być na rękach, nic! Zupełnie nic! Na zmianę nosiłam ją z mamą i próbowałyśmy ją uspokoić. Niestety nic nie pomagało… Myślałam, że to może ból brzuszka. Masowałam, robiłam okłady z ciepłej pieluszki, i nic! Koszmar skończył się około godziny 3 w nocy… Zasnęła… Nie wiedziałam co jej było. Następnego dnia koszmar zaczął się dużo wcześniej, bo chyba około godziny 17… Znowu to samo… Zadzwoniłam na pogotowie i po rozmowie z lekarzem podałam jej połówkę Paracetamolu. Niestety bez skutku. Płacz nasilał się i trwał do późnych godzin nocnych. Wtedy pomyślałyśmy z mamą, że to mogą być kolki. Tak więc nie czekając pojechałam z Jagodą do pediatry. Oczywiście potwierdził moje przypuszczenia. Córka dostała leki, ale lekarz od razu powiedział, że to trzeba przetrwać. Minie, kiedy Jagoda skończy 3 miesiące. Tak trwałam w tym przekonaniu przez około miesiąc. Faszerowałam ją lekami, których było sporo. Podawaliśmy Jagodzie również lek, który można dostać tylko za granicą. Pierwszy udało nam się odkupić od znajomych, ale niestety po kolejny musieliśmy jechać do Czech!

Bardzo dużo czytałam o kolkach. Jak można pomóc maleństwu, aby zmniejszyć ból, jak je układać do snu, itd. Postanowiliśmy z mężem, że udamy się do innego pediatry. Niestety on też powiedział, że to kolki. Nam nie dawało to jednak spokoju, bo przecież płacz dziecka cierpiącego na kolki zazwyczaj pojawia się popołudniami i trwa do późnych godzin nocnych, a u nas po pewnym czasie trwał całe dnie i do tego noce!

Znaleźliśmy jeszcze jednego pediatrę. Ja już straciłam nadzieję, że lekarz powie nam coś konkretnego… a tu proszę…Lekarz z prawdziwego zdarzenia! Zrobił prawdziwy wywiad. Wypytał się dosłownie o wszystko! O przebieg porodu, o to jak często Jagoda je, ile robi kupek, jak się zachowuje, czy lubi leżeć na brzuszku, czy ulewa i wiele innych pytań, których teraz niestety już nie pamiętam. Jego pierwszym podejrzeniem była nietolerancja laktozy. Ale nie poprzestał na tym. Zaczął nam opowiadać o refluksie u małych dzieci. Skierował nas też na badanie USG GER. Nie jest to zwykłe badanie usg. Jest to potrójne badanie usg. A dokładnie: pierwsze badanie usg wykonuje się maluszkowi, który jest głodny, następne zaraz po jedzeniu, a trzecie około 30 minut po jedzeniu. W ten sposób lekarz jest w stanie powiedzieć czy jest to refluks czy nie.

Po badaniu, które wykonaliśmy lekarz stwierdził, że Jagódka ma tzw. refluks ukryty. Oznacza to, że dziecko nie ulewa. Cały pokarm podnosił się w przełyku i tam „buzuje” góra- dół. Więc to nie były kolki! A my faszerowaliśmy w Jagódkę tyle leków… szkoda gadać. W związku z tym, że karmiłam piersią, nie było możliwości, aby zagęścić pokarm. Pediatra, który skierował nas na badania powiedział mi jak układać Jagodę w łóżeczku ( pod kątem 30 stopni), jaka jest najlepsza pozycja do karmienia (na siedząco tak, aby dziecko miało dużo wyżej główkę niż resztę ciała), jak ją nosić zaraz po karmieniu (a dokładniej, żeby jej nie odkładać zaraz po karmieniu, nawet jeśli jej się odbije). Te wskazówki pomogły nam przetrwać te ciężkie chwile. Dodatkowo dostaliśmy lek, który pomógł zmniejszyć ból Jagódki po jedzeniu.

Tak więc Drogie Mamy! Wieczorny płacz małego dziecka to nie zawsze kolka. Nie wpychajmy we własne dzieci leków, które tak naprawdę nie są konieczne. Szukajmy lekarzy, którzy szukają przyczyny, a nie od razu stawiają diagnozę.

Pozdrawiam!

 

 

Facebooktwittergoogle_plusby feather

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>