Wizyta w szkole rodzenia

Wizyta w szkole rodzenia

Czy naprawdę instynkt sprawi, że będę wiedziała jak wziąć na ręce moje dziecko, tak żeby go nie skrzywdzić? Czy jako matka muszę uczyć się rodzić? Czy poród jest czymś, do czego można się przygotować, a tym bardziej nauczyć? Te dylematy popchnęły mnie do szkoły rodzenia.

wizyta w szkole rodzenia

wizyta w szkole rodzenia

Wczoraj byliśmy na pierwszym spotkaniu w szkole rodzenia. I szczerze powiedziawszy nie zapowiadało się ciekawie. Oczywiście jak to my musieliśmy się troszeczkę spóźnić, nie dużo bo jakieś 5 minut. Wchodzimy… a na środku stoi pewna pani, która opowiada o banku komórek macierzystych. Mówiła głosem spokojnym, cichym, wręcz usypiającym. Czułam się trochę jak na wykładzie. Później puściła krótki film reklamujący bank, rozdała gazetki, w których mogliśmy znaleźć informacje odnośnie przechowywania, pobierania, korzyści płynących z pobrania krwi pępowinowej no i oczywiście cennik. Płaci się zarówno za pobranie, jak i za przechowywanie. Można oczywiście wykupić abonament- wtedy będzie troszeczkę taniej- najlepiej na 18 lat. Aby zaspokoić troszkę Waszą ciekawość za przechowywanie krwi pępowinowej co rok płaci się od ok. 500 zł do ok. 800 zł. No i oczywiście pobranie- od ok. 1700 zł do ok. 2700 zł! Oprócz tych kosztów należy również uwzględnić kilkaset złotych za ubezpieczenie. Piszę cały czas „około”, ponieważ banki mają różne pakiety, w różnych cenach. W domu troszkę się zastanawialiśmy nad przechowywaniem krwi pępowinowej, ale jak zaczęliśmy więcej czytać na ten temat to troszkę zwątpiliśmy. Po pierwsze- nie chcę zakładać, że moje dziecko będzie chore i będzie potrzebna krew do przeszczepu, ale z drugiej strony- lepiej dmuchać na zimne. A patrząc jeszcze z innej strony, to nigdy nie mamy 100% pewności, że krew coś pomoże, choćby dlatego, że coś przy zabiegu może pójść nie tak. Musimy dowiedzieć się czegoś więcej i myślę, że wtedy podejmiemy jakąś decyzję :) Oprócz decyzji przygotuje artykuł, gdzie przedstawię naszą subiektywną ocenę. A może Wy wiecie coś , co powinnam wiedzieć o przechowywaniu krwi pępowinowej? Może któraś z Was zdecydowała się na zdeponowanie komórek?

Wróćmy jednak do szkoły rodzenia :) Zapomniałam dodać, że na koniec dostaliśmy jeszcze od pani z banku komórek macierzystych skarpeteczki dla naszych małych pociech. Skarpetki ogólnie fajne, białe no i takie malutkie, gdyby nie napis dotyczący banku komórek.

Skarpeteczki - wizyta w szkole rodzenia

Skarpeteczki – wizyta w szkole rodzenia

Później głos zabrała położna pracująca w szpitalu, w którym chcę rodzić. Powiem Wam całkiem inne podejście… Uśmiech na jej twarzy, życzliwość płynąca z oczu… od razu przypadła nam do gustu :) Zwłaszcza, że powiedziała, że czasem wręcz wskazane jest zjedzenie czegoś słodkiego. Mówiła do nas tak „po ludzku”, abyśmy wszystko zrozumieli. Fajne jest to, że wszystkie omawiane zagadnienia dostaniemy dodatkowo na maila, aby móc sobie wszystko poukładać w główkach ;) Zostaliśmy również podzieleni na dwie grupy, aby łatwiej nam się pracowało :) Uważam to za duży plus! Położna mówiła o tym, jak rozwijają się nasze maleństwa w trzecim trymestrze ciąży, jak zmienia się ciało przyszłej mamy. Mówiła też o tym, co może być niepokojące w tym okresie i kiedy powinniśmy się udać na konsultacje do lekarza. Bardzo się śmiałam, kiedy położna powiedziała, że jeśli coś nas niepokoi, boli, to lepiej udać się do lekarza i sprawdzić czy wszystko jest w porządku, bo niepotrzebny stres może źle wpłynąć na nasze maleństwa. Wtedy Bartek zaczął się śmiać, że my bylibyśmy u lekarza codziennie :) No bo wiecie, jak tylko gdzieś coś mnie „piknie”, zaboli od razu leciałabym do lekarza na konsultacje! Dowiedzieliśmy się również o tym, jak rozróżnić skurcze przepowiadające od tych porodowych i mnóstwo innych ciekawych rzeczy. A ciekawostką, która zaskoczyła zarówno mnie jak i Bartka było tzw. „kangurowanie noworodka”- czyli bardzo bliski kontakt noworodka z matką zaraz po porodzie- skóra do skóry. Daje to maluszkowi przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, uspokaja go, łagodzi stres związany z samym porodem. Kangurowanie nie jest zbytnio możliwe przy cesarskim cięciu, dlatego w szpitalu, w którym pracuje położna prowadząca zajęcia kangurować mogą tatusiowie! Tak! Zaraz po cesarskim cięciu na maluszka czeka tatuś z rozpiętą koszulą i to on kanguruje do momentu kiedy mamusia nie będzie gotowa po zabiegu. Kiedy o tym rozmawialiśmy mój Bartuś tak się wzruszył, co bardzo mnie zaskoczyło, aczkolwiek nie ukrywam zrobiło mi się bardzo miło :) Mam nadzieję, że nie będzie zły, kiedy to przeczyta :)

Powiem Wam, że po wyjściu byłam tak pozytywnie naładowana, że pojechaliśmy jeszcze na lody ;) Myślę, że szkoła rodzenia jak na razie to bardzo dobry pomysł! I nie tylko ja tak uważam :) Cieszę się, że Bartkowi też się spodobało i będzie tam chodził razem ze mną :) Już nie mogę doczekać się kolejnych zajęć, z których też na pewno zdam krótką relację :)

Facebooktwittergoogle_plusby feather

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>