Rozterki nauczycielki

Rozterki nauczycielki

Ten wpis będzie inny niż poprzednie, bo jest bardziej osobisty niż profesjonalny. Długo zastanawiałam się, czy takie wpisy publikować. Zdecydowałam się, że to pokaże, że też jestem człowiekiem i mam swoje uczucia. Mam nadzieję, że zrozumiecie ideę tego wpisu.

Rozterki nauczycielki

Rozterki nauczycielki

Ostatni dzień szkoły

Tak sobie dzisiaj siedziałam i … zwątpiłam. Zaczęły się rozterki nauczycielki. Nie wiem czy

to pogoda tak na mnie działa, czy fakt, że piątek był dla mnie ciężkim dniem, który poniekąd dalej się ciągnie… 26 czerwca dzień dla większości cudowny! Koniec roku szkolnego, a więc dla nauczycieli, dzieci upragnione wakacje. Dla mnie chyba nie do końca. Z jednej strony super, że będę mogła odpocząć, zregenerować siły. A z drugiej strony musiałam „pożegnać” moją trzecią, najwspanialszą klasę. Nigdy nie pomyślałabym, że aż tak mogę się zżyć. W sumie dzieci nie były aniołkami, ale miały (i dalej mają) w swoich oczach tyle ciepła, radości, czasami wdzięczności. Wiadomo, że zdarzały się sytuacje, kiedy byłam na nie zła, a czasami nawet wściekła. Maluchy rozumiały moje głupie żarty, wiedziały, czuły kiedy byłam na coś zła. Zawsze wtedy starały się poprawić mi humor, np. laurkami, liścikami zostawionymi na biurku, rysunkami na tablicy. Myślę, że dodatkowo tzw. zielona szkoła sprawiła, że pokochałam je jeszcze bardziej! Czułam się jak ich „dobra ciocia”;) Przypomniała mi się sytuacja, kiedy wieczorem poszłam podać leki jednemu chłopcu. Zapukałam do drzwi, weszłam i usłyszałam: „Ooo dobra ciocia do nas przyszła!”. Uśmiałam się wtedy do łez! No i właśnie koniec roku szkolnego uświadomił mi jak bardzo mi na nich zależy. Poryczałam się jak małe dziecko, ale nie tylko ja, płakały dzieci, a nawet rodzice. Oczywiście wiem, że nie rozstaję się z nimi na zawsze, ale sam fakt, że nie będę spędzała z nimi tyle czasu sprawia, że strasznie mi smutno. Martwię się, czy trafią w dobre ręce, czy dobrze im będzie szła nauka w klasie czwartej… no i wiele, wiele pytań i obaw.

Rozterki nauczycielki

Rozterki nauczycielki – serce, które dostałam od dzieci

Idzie nowe

No i teraz pojawia się kolejna obawa… we wrześniu kolejne maluszki… Dlaczego obawa? Bo nie wiem, co mnie czeka. Nie wiem jakie dzieci będą w pierwszej klasie, czy sobie poradzę z „ogarnięciem” ich. Ale znowu myślę sobie, że przecież dałam sobie radę tyle razy, to poradzę sobie i teraz:) Jednak, gdy myślę o dzieciach, które teraz „wypuściłam” w świat. To wiem, że cały czas będę się przejmować ich losem, a dojdą mi moje nowe dzieci. Czasami słyszę, że nie powinnam się przywiązywać albo że za bardzo przeżywam to, co się dzieje. Ja inaczej nie potrafię i mimo, że na głos mówię, że z tym już koniec, to w głębi serca wiem, że dalej będę przeżywać rozterki nauczycielki i przeżywać to, co się dzieje.

Rozterki bloggerki

Najgorsze jednak jest to, że ten melancholijny, sentymentalny głos zwątpienia odzywa się w kwestii bloga. Wiem, że robię to od niedawna, ale im bardziej się angażuję, tym więcej wątpliwości… No bo tak: staram się, aby to co piszę miało ręce i nogi. Abyście, drodzy czytelnicy, mogli znaleźć tutaj coś interesującego. Nie wiedziałam, że to tyle pracy. Przecież wystarczy napisać stronę i to opublikować. Jednak to jest zdecydowanie za mało. Bardzo ważna jest komunikacja z Tobą. Dzięki Twoim podpowiedziom tworzę lepsze treści.

Zakończenie

  • Chciałabym podziękować dzieciom z mojej klasy i ich rodzicom.
  • Chciałabym podziękować Tobie, że to czytasz.
  • Proszę o więcej wytrwałości i systematycznej pracy.
  • Proszę Ciebie o Twoje zdanie, bo to na nim buduję swojego bloga.
Facebooktwittergoogle_plusby feather

One thought on “Rozterki nauczycielki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>